W Polsce od kilku lat mamy permanentną rewolucję polityczną. Po III mieliśmy IV RP. Teraz wróciła Trzecia. Ale temperatura sporów politycznych nie zmniejszyła się. Każdy dzień przynosi nową sensację: Rychu zadzwonił do Zbycha, Miro się podał, a Zbychu zawiesił, co z kolei skrytykował Jaro jako niewystarczające! Żywotność tych debat zależy od medium: w elektronicznych mierzona jest w godzinach, w papierowych w dniach.
Czy z tych gorących debat urodzi się coś, poza zniechęceniem kolejnej grupy obywateli do udziału w wyborach? Osobiście wątpię, ale, wiadomo, nadzieja umiera ostatnia.